Po Mistrzostwach …

I nadszedł czas na krótkie podsumowanie ostatnich dni i tego co się wydarzyło. A dokładnie to czas na podsumowanie Mistrzostw Polski w Armwrestlingu.

Domino zbiera teraz gratulacje od wielu osób. I pięknie choć to jeszcze nie jego czas. Jego czas nadejdzie i jestem tego pewien. Bardzo miło jest słyszeć te wszystkie głosy jaki to jest twardziel, jaki fighter, jako wojownik i jaki jest z niego fantastyczny sportowiec. Jestem jednak przekonany, że nie byłoby tych wszystkich ochów i achów, gdyby Domino urodził się zdrowy. Wtedy byłby „zwykłym” dzieckiem, które osiąga sportowe sukcesy. Paradoksalnie ta niepełnosprawność jest obecnie jego zaletą. Bo dopiero wtedy sukcesy sportowe są bardziej zauważalne. To moje zdanie i nie każdy musi się z nim zgadzać.

Ja sam jestem ogromnie zbudowany tym jak Domino się rozwija, zmienia i staje się bardziej świadomy tego, co się wokół niego dzieje. Czasem pytam go o jego marzenia. I wtedy mówi, że chce zostać Mistrzem Świata. Wierzę, że tak się stanie. Ktoś zapyta dlaczego? Bo widzę pasję w jego oczach. Jestem przy nim i widzę, jak ciężko trenuje. Jak ma nieraz łzy w oczach. Jak przyjeżdża na trening 2 dni po operacji. Jak zaciekle walczy o to, by każdego dnia być lepszym.

Jestem przekonany, że tą wolę walki my, jako rodzice, mu ją zaszczepiliśmy. Bo kto w normalnych warunkach jest w stanie wytrzymać 12 treningów w tygodniu. Bo oprócz treningów jest przecież cały czas rehabilitacja, którą Dominik ma codziennie minimum raz, a są dni, że i 2 razy. Wyznajemy wspólnie, a piszę tu nie tylko o Dominiku i sobie, ale też o Sylwii i Mai, że tylko poprzez ciężką pracę można w życiu osiągnąć sukces w czymkolwiek. I wiemy też, że na początku, gdy podejmiesz decyzję, to życie rzuca Ci kłody pod nogi. I wtedy właśnie większość ludzi rezygnuje. Ludzie zaczynają się odchudzać, nie widząc efektów po kilku tygodniach i rezygnują. Rzucają palenie i po kilku dniach, gdy jest ciężko rezygnują. Zaczynają rozwijać dodatkowy biznes i gdy nie ma efektów po kilku tygodniach, to rezygnują. A kto nam powiedział, że w kilka tygodni naprawimy coś, co negatywnie wpływało na nas i nasze życie przez ostatnie kilka czy kilkanaście lat. Joyce Meyer, mówca i pastor w USA, powiedziała kiedyś w jednym z wywiadów, ” … byś dał Bogu przynajmniej tyle samo czasu co dałeś Diabłu”. Oznacza to, że nie możemy oczekiwać zmian tu i teraz. Każda zmiana wymaga czasu, a świat uczy nas, żeby wszystko mieć tu i teraz. Bo po co się męczyć.

A wracając do Dominika. Jeszcze chwila i wierzę, że nadejdzie jego czas. Wierzę też, że nasz czas też nadejdzie, bo konsekwencja i wiara jest domeną naszej rodziny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *