Sukces to Twoje dziecko

Dziś trochę w inny sposób o tym czym jest sukces, bo dla każdego sukces jest czymś innym, ale na każdy sukces trzeba zapracować.

W Andach żyły dwa walczące ze sobą plemiona, jedno w dolinie, drugie na szczycie góry. Któregoś dnia górale najechali ludzi z nizin, plądrując domostwa, porwali niemowlę i zabrali je z sobą wysoko w góry. Choć plemię z nizin nie miało pojęcia o górskiej wspinaczce, wysłało oddział najlepszych wojowników, aby sprowadzili dziecko do domu. Mężczyźni początkowo usiłowali różnymi sposobami dotrzeć na szczyt, wypróbowując kolejne szlaki. Pomimo wielodniowych wysiłków pokonali zaledwie kilkaset metrów i uznawszy swoją porażkę przygotowywali się do powrotu do wioski.

Pakując dobytek przed drogą do doliny ujrzeli matkę dziecka — dźwigała je na plecach schodząc z góry, na którą oni nie byli w stanie się wspiąć. Powitali ją pełni uznania, a jeden z nich spytał: „Jak zdołałaś wspiąć się na tę zdradziecką górę, mimo że my, najsilniejsi i najsprawniejsi mężczyźni we wsi, nie daliśmy rady?”. Wzruszyła ramionami i odparła: „To nie wasze dziecko”.

Wasz cel, Wasze marzenie, Wasze poczucie osobistego przeznaczenia to Wasze dziecko. Nikt nie zadba o nie, nie uratuje go ani nie będzie na nie pracował tak jak Wy. Nie oczekujcie tego od innych. Oczekujcie tej opieki i ciężkiej pracy od siebie. I spodziewajcie się, że z taką determinacją będziecie musieli podążać za swoimi marzeniami!

I z tym przesłaniem życzę Wam wszystkim samych sukcesów i tego, byście nigdy się nie poddawali!

Spodziewaj się najlepszego

Mam nadzieję, że nie jestem pierwszą osobą, która informuje Was bezpośrednio i bez możliwości podważenia tego, że życie jest niesprawiedliwie. Tak się niefortunnie składa, że nie zawsze otrzymujemy to, czego chcemy, albo to, na co zasługujemy.

Nieuchronnie jednak dostajemy to, czego się spodziewamy. Nieubłaganie dążymy w kierunku naszej dominującej myśli. W ciągu ostatnich pięciu tysiącleci znanej nam historii wielcy ludzie obojga płci przekonywali nas setki razy, że rzeczywistość jest odbiciem naszych myśli. Sukcesy czy porażki niejednokrotnie przeistaczają się w nawyk. Coraz bardziej znękane osoby, które zdają się żyć od tragedii do tragedii, mawiają często: „Wiedziałem, że tak będzie”. Natomiast zwycięzcy, odnoszący sukcesy we wszystkich aspektach życia, sprawiają wrażenie, jakby nieustannie wygrywali, i tego też oczekują. Zajęci swoim codziennym życiem, nie powinniśmy zapominać, że zawsze odnajdujemy to, czego szukamy. Jeśli rozpoczynasz dzień z myślą, że nie czeka Cię nic dobrego, wkrótce wszystko ułoży się tak, by spełnić Twoje oczekiwania. I na odwrót, jeśli zaczniesz dzień, spodziewając się samych wspaniałości, może się okazać, że będzie to najlepszy dzień w Twoim życiu. To właśnie jest samospełniająca się przepowiednia.

Jak na ironię, okoliczności mogą pozostać podobne, zawsze jednak otrzymujemy to, czego szukamy. Ileż niesamowitych chwil przegapiliśmy, ponieważ byliśmy zbyt zajęci rozpamiętywaniem nieszczęść, by cieszyć się cudownościami, jakie podsuwało nam życie? Proszę Was więc o przysługę – przez jeden dzień spodziewajcie się samych wspaniałych rzeczy, doszukujcie się ich na każdym kroku i nie spuszczajcie ich z oka, gdy nadejdą. Zanim złożycie głowę na poduszce, przeżyjecie wyjątkowy dzień. Jeżeli mój system nie sprawdzi się w Waszym przypadku, nie martwcie się: gwarancja obejmuje zwrot pieniędzy, będziecie więc nadal mogli się spodziewać, poszukiwać i doświadczać samych najgorszych rzeczy przez resztę swojego życia. W życiu chodzi nie tyle o wydarzenia, ile o sposób, w jaki je postrzegamy. Życzę Wam zatem takiego życia, jakiego oczekujecie.

Uwierz w nieograniczone możliwości

Ludzie, którzy stawiają sobie mierne cele życiowe, zazwyczaj osiągają to co zamierzali. Nie dążą do niczego i niczego nie zdobywają.

Ale życia nie wolno wieść w taki sposób. Uważam, że jedną z najpotężniejszych mocy na świecie jest wola człowieka wierzącego w siebie, wytyczającego sobie ambitne cele i uzyskującego od życia to czego od niego pragnie.

Mogę” to potężne słowo. Niestety wielu ludzi, pomimo tego, iż marzą o różnych rzeczach, nigdy nie ośmielają się po nie sięgnąć, nie mają odwagi powiedzieć sobie „Mogę„! Nie dowierzają swym marzeniom na tyle, by je wprowadzić w realny świat działań i wysiłków. Ludzie tak bardzo lękają się klęski, że w ostateczności ją ponoszą. A po drugiej stronie są ludzie – niestety ogromna mniejszość, która używa tego słowa z pełna odpowiedzialnością. Dla przytłaczającej większości tych osób to może być prawdą. Prawdą sprawdzalną. Ludzie mogą dokonać tego, w czego osiągalność uwierzą. Dla tych właśnie ludzi pozostaje do pokonania nieznaczna odległość między tym, co jak sądzą mogą osiągnąć, a dokonaniami rzeczywiście osiągalnymi. Ale najpierw każdy z nas musi uwierzyć w to, że może coś osiągnąć.

I chcę powiedzieć jedno. Nie jestem ekspertem od motywacji ludzkiego działania. Nie rozporządzam w tym zakresie wiedzą większą od większości z nas. Sam też czasem mam chwile zwątpienia. Ale wiem jedno. „Mogę” to potężne słowo i wierzę, że każdy z nas może osiągnąć dużo więcej niż ma obecnie. Może być szczuplejszy, zdrowszy, bogatszy duchowo i finansowo, może mieć wspanialszy związek bez konieczności zmieniania partnera, może mieć lepszą pracę, może być zdrowszy, może … I mógłbym tak wymieniać w nieskończoność. Warunkiem tych zmian jest jedno: każdy, kto chce od życia więcej, musi uwierzyć, że może to mieć.

A Ty po której stronie jesteś??

Bóg nie zawsze powołuje silnych…

Tytuł trochę nawiązujący do obecnej sytuacji czyli nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia,a jestem właśnie na półmetku robienia wigilijnych potraw i naszła mnie chęć napisania artykułu na blogu.

Dawno mnie tu nie było. Kilka tygodni. Nie, nie zrezygnowałem z pisania, ale większość czasu poświęcam teraz kilku innym przedsięwzięciom. Opowiem o nich przy okazji 😉

A teraz do rzeczy … Wszyscy pewnie znamy te historie.

Elvis Presley dostał kiedyś jedynkę z muzyki i usłyszał, że nie powinien rzucać dla śpiewania pracy kierowcy ciężarówki. Michaela Jordana wyrzucili w liceum ze szkolnej drużyny koszykówki. Scenariusz do filmy Przeminęło z wiatrem został odrzucony trzydzieści osiem razy, zanim znalazło wydawcę. J.K. Rowling żyła z pomocy społecznej, zanim, Harry Potter uczynił z niej miliarderkę. Nauczyciel muzyki Beethovena stwierdził, że nie ma on talentu do komponowania. Winston Churchill dwa razy nie zdał do Królewskiej Akademii Wojskowej, a później ukończył ją z najgorszym wynikiem na roku. Lucille Ball odesłali ze szkoły aktorskiej za zbytnią nieśmiałość. Julia Roberts nie dostała roli w operze mydlanej All My Children.

Thomasa Edisona dwa razy zwalniano z pracy za niską wydajność. Babe Ruth miał rekordową liczbę strikeoutów. Walt Disney stracił pracę w gazecie, bo szefowie uznali, że brakuje mu wyobraźni. Van Gogh sprzedał za życia tylko jeden obraz. Abraham Lincoln cierpiał na depresję, miał na koncie dwa nieudane przedsięwzięcia biznesowe i osiem przegranych wyborów.

A przecież Ci wszyscy wymienieni ludzie są ewidentnie ludźmi sukcesu. To przekonuje mnie, że nasze słabości nic nie znaczą. Są tylko rewersem naszych atutów. Między naszymi atutami a słabościami zachodzi zwykle bezpośredni związek. Ludzie często nie wykorzystują swoich atutów, bo wtedy musieliby się zmierzyć ze swoimi słabościami.

Patrzę na to wszystko przez pryzmat m.in. Dominika, który tak naprawdę fizycznie jest dzieckiem wymagającym ciągłej opieki. W porównaniu ze swoimi rówieśnikami jest po prostu słabszy. To dla mnie wielka pociecha, że w Biblii Bóg nie zawsze wybiera tych silnych. Znajduje ludzi grzesznych i słabych, a potem odmienia ich życie. Przypomnijcie sobie Mojżesza, który zabił człowieka, a następnie został wybrany, że wyprowadzić ludzi z niewoli ku wolności. Dawid, który skazał drugiego człowieka na śmierć, trafił na tron. A Jezus do grona dwunastu najbliższych sobie apostołów zaliczył człowiek, który Go okłamał, który w Niego zwątpił i który Go zdradził.

Jedno z bożonarodzeniowych czytań zaczyna się od słów: „Nie bójcie się”! Te trzy słowa oznaczają, że Bóg obdarzy kogoś słabego wielką mocą. Niejaki Linus, bohater filmu „Boże Narodzenie Charliego Browna” postanawia wyjaśnić przyjacielowi, czym jest Boże Narodzenie cytując Ewangelię według św. Łukasza: Nie bójcie się! Oto zwiastuję Wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się Wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla Was: znajdziecie Niemowlę owinięte w pieluszki i leżące w żłobie.

Regina Bret w jednej ze swoich książek opowiada o pewnym księdzu, który zwierzył się jej, że przed przyjęciem święceń miał wątpliwości, czy jest dość silny, żeby zostać księdzem. I wówczas ktoś go zapytał: „A czy jesteś dość słaby?”.

I z tym pytaniem Was zostawiam. To, że ktoś powiedział nam, że nie damy rady, albo, że jesteśmy za słabi to tylko i wyłącznie subiektywna ocena osoby, która nam to mówi. Bo kto z tych „pomocnych” i „przyjaznych” nam osób wie co jest dla nas dobre? Kto z nich wie ile mamy w sobie siły i determinacji, by walczyć? Kto z nich cokolwiek o nas wie?

Korzystając w okazji życzę Wam wszystkich zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia w gronie najbliższych. Pozytywnego myślenia, spełnienia wszystkich marzeń i samych pięknych chwil w nadchodzących 2019 roku.

Więź coraz mocniejsza…

Dziś usłyszałem od Dominika słowa, które słyszałem wiele razy, ale dziś jakoś tak zabrzmiały inaczej. 

Od soboty jesteśmy we dwójkę na Pucharze Świata w Armwrestlingu, który odbywa się w Rumii. Sobota i niedziela to walki najlepszych na świecie włącznie z gwiazdami tego sportu pokroju Dienis CyplenkowDevon Larratt czy Tim Bresnan. Oglądamy, uczymy się, podziwiamy, ale też myślimy o występie na Pucharze Świata Niepełnosprawnych, który ma odbyć się w poniedziałek i wtorek. I obaj trochę się stresujemy. Ja, bo jest to dla mojego syna stres. Dominik, bo jest to dla niego jeszcze większy stres.

I nadszedł poniedziałek. Widzę po Dominiku, że pewnie by nie wystartował, ale krótka rozmowa – taka ojca z synem i … jedziemy na halę MOSiR w Rumii. Przed zawodami kilka zdjęć ze wspomnianymi wcześniej gwiazdami i GO! Dominik zdobywa w swojej kategorii Junior 21 lat 55 kg srebrny medal. Choć ja cały czas biję się z myślami, że to nie jest jego kategoria. Dlaczego? Po pierwsze ma dopiero 16 lat, a pod drugie waży „tylko” 48,5 kg! Ale cóż, takie przepisy i „frycowe” trzeba płacić. Znawcy tego sportu począwszy od sędziów a skończywszy na trenerach i zawodnikach mówią, że jego czas jeszcze nadejdzie. Też w to wierzę, bo to nie jest ostatnie nasze – JEGO – słowo tym bardziej, że sam się mocno wkręciłem w ten sport 😉 Na Mistrzostwach Świata w Turcji Dominik obiecał pewnemu sędziemu z Brazylii, że widzą się na Para Olimpiadzie w Paryżu w 2024;)

A wracając do Pucharu Świata Domino jest ponownie najmłodszy i najlżejszy. I chyba najbardziej wystraszony ze wszystkich choć zauważyłem duży postęp w stosunku do Pucharu z zeszłego roku. Postęp mentalny i sportowy. I jako najmłodszy zawodnik ponownie zdobywa medal. „Schodząc” ze sceny wymachuje dyplomem bardzo się przy tym ciesząc. I dostaje wielkie brawa i piątki od „starszych” kolegów, którzy doceniają jego występ.

Mnie ponownie rozpiera duma. I zastanawiam się czy czasem nie jestem za bardzo wymagający. Z drugiej strony gdybym nie był, to czy dziś byśmy wspólnie byli w tym miejscu? Mam wątpliwości. Rozwiewa je także Dominik, który po wszystkim tak sam od siebie przyciąga moją głowę, tuli się, całuje mnie kilka razy w policzek i mówi:

Tato, kocham Cię bardzo mocno… 💞💞💞

Ta więź jest coraz mocniejsza…

PS. 

Mam takie marzenie, jedno z wielu, że pewnego dnia wystąpimy wspólnie całą rodziną – Domino, ja, Sylwia i Maja 😉 Nikt do tej pory w Polsce tego jeszcze nie zrobił i czuję, że tak właśnie się stanie 🙂

Jeśli masz w cokolwiek zwątpić to zwątp w swoje wątpliwości

Większość z nas nie uważa się za tchórzy, a pomimo tego nieustannie wątpimy w siebie zamiast w swoje wątpliwości. Kiedyś myślałem, że bycie odważnym to nie czuć wcale strachu. Przeczytałem nie tak dawno w książce, że „odwaga to stan, kiedy nikt inny nie wie, że się boisz”.

Większość z nas udaje odważnych. Jednak jednym wychodzi to lepiej, a innym gorzej.  Wiele razy słyszałem głosy swoich najbliższych, znajomych:

Po co Ci to?

Nie rób tego, bo Ci się nie uda?

A co będzie jeśli?

Nie zmieniaj tej pracy, bo dobrze Ci płacą i możesz trafić na gorszą.

Po co tyle trenujesz, możesz mieć kontuzję.

Skąd u Ciebie taki tupet?

Kogo obchodzi co masz do powiedzenia?

I mnóstwo tego typu fantastycznych komentarzy. Wierzę, że miały one służyć memu dobru, ale na szczęście moja intuicja podpowiadała mi co innego. Tak, wiem. Użyłem słowa „szczęście” choć uważam, że szczęście to frazes wymyślony przez ludzi, którzy w życiu zamiast liczyć na siebie i swoją intuicję liczą na szczęście. Jak będę miał szczęście to może wygram w totka, jak będę miał szczęście to zdam egzaminy, dostanę pracę, itd. Zostawiam więc szczęście, bo szczęście jest wtedy, kiedy przygotowanie trafia na okazję. Bo to od nas samych i naszej wiary w swoje powodzenie zależy nasze szczęście. Mark Twain powiedział kiedyś „Jeśli myślisz, że możesz lub jeśli myślisz, że nie możesz, to w obu przypadkach masz rację.”

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nasi „doradcy” doradzają nam często w tematach, na których się nie znają tym samym mogąc nam bardzo zaszkodzić, gdy ich posłuchamy. Uważam, że w takich przypadkach powinniśmy posłuchać głosu serca, bo nikt oprócz nas nie wie, co dyktuje nam serce. Nikt nie wie, jak głośno domaga się posłuszeństwa, jak marzy i tęskni za tym, co kocha.

Ludzi, którzy chcieliby zmienić swoje życie jest mnóstwo. Wielu z nas chciałoby zmienić pracę, zmienić zawód, stać się architektami własnego życia, ale ktoś ich wciąż zniechęca, albo już zniechęcił, by pójść za głosem swego serca.

Nie możemy w życiu słuchać krytyków, bo świat jest ich pełen. Wg mnie są to ludzie, który zdradzili swoje marzenia i cierpią za każdym razem, kiedy ktoś inny jest wierny swoim własnym. Nieważne czego pragniesz, bo na świecie jest miejsce dla każdego pragnienia. Ktoś potrzebuje tego co masz do zaoferowania. Otaczaj się ludźmi, którzy dodadzą Ci skrzydeł, a unikaj tych, którzy Ci je podcinają. Unikaj tych, którzy wolą uwierzyć w swoje wątpliwości niż spróbować spełnić swoje marzenia.

Żeby sięgnąć po to, czego chcesz od życia, musisz uciszyć swoich krytyków, zaczynając od tego największego z nich – od siebie samego.

I tego Ci życzę, byś szedł za głosem swego serca i spełniał się!

Podsumowanie Mistrzostw Świata w Turcji 2018

I nadszedł czas podsumowania występu Dominika na Mistrzostwach Świata w Armwrestlingu w Turcji, które odbyły się w dniach 15-21.10.2018 w Antalya.

Po tych mistrzostwach mam w sobie bardzo dużo pozytywnych emocji. Domino wrócił z nich z miejscem 12 i 13 w kategorii Junior 18 lat do 50 kg (zawodnicy zdrowi) i 8 miejscem w kategorii Junior 18 lat do 55 kg DISABLED (zawodnicy niepełnosprawni). Tak naprawdę nie ma znaczenia, że zajął to czy tamto miejsce! Znaczenie ma fakt, że wystąpił. I jak w myślach odtwarzam tej wyjazd to rozpiera mnie duma. Bo kto by jeszcze rok temu pomyślał, że ten młokos otrzyma szansę wystąpienia na Mistrzostwach Świata?! Szczerze? Nikt! I to jest cudowne i fantastyczne 🙂

Rok temu Domino wdarł się przebojem na miejsce 3 walcząc w Mistrzostwach Polski w zawodnikami zdrowymi, a półtora roku później walczy z najlepszymi na świecie! Taki scenariusz był jak fikcja. Na tych mistrzostwach przeżyliśmy niesamowite emocje. Szczęście i duma to te główne, choć Domino do tych emocji na pewno dorzuciłby strach. I wcale mu się nie dziwę, bo ogrom zawodników z całego świata i mnogość języków mnie momentami przyprawiało o zawrót głowy. 

Pomimo przegranych walk nasz syn i tak jest zwycięzcą! I widziałem jaki wzbudzał szacunek wśród sędziów i zawodników. Dlaczego? Bo jako jedyny niepełnosprawny walczył z zawodnikami zdrowymi. Podchodzili do nas sędziowie i trenerzy pytając się czy Dominik też walczy w kategorii zdrowej? Po tym, jak mówiliśmy im, że tak, nie mogli się nadziwić i z niekłamaną radością przybijali mu piątki. Jeden z trenerów z Kirgizji podszedł do nas, pogratulował Dominikowi występu i głaskając go pocałował go w głowę! Łza mi się w oku zakręciła, bo to pokazuje ogromny szacunek człowieka do człowieka. To było coś takiego, czego nie zaznamy u nas Polsce.

Przez chwilę zastanawialiśmy się z Sylwią, czy go wystawiać, ale stwierdziliśmy, że jeśli ma zdobywać doświadczenie to tylko walcząc z najlepszymi. Stąd ta decyzja, której absolutnie nie żałujemy. Nikt z mojej rodziny nie osiągnął takiego sukcesu. A wierzę, że to dopiero początek, bo Domino ma dopiero 16 lat. Walcząc w kategorii do lat 18 walczy z zawodnikami starszymi o 2 lata, w w tym wieku to przepaść. Przepaść w budowie ciała, przepaść w sferze mentalnej, przepaść w sile, przepaść w sprawności, jeśli mówimy o zawodnikach zdrowych. Przepaść w ogóle… A co zyskał? Doświadczenie, którego już nikt mu nie zabierze.

Ten nasz Little Champion, jak go nazywają niektórzy, motywuje także mnie zabierając mi wszelkiego rodzaju argumenty, by czegoś nie robić. I wierzę głęboko, że przed nami jeszcze wiele sukcesów nie tylko sportowych!

W listopadzie czeka Dominika Puchar Świata, który odbędzie się w Rumii. Trzymajcie kciuki 🙂

Pozdrawiamy, Domino&Damian

Warto być sobą pomimo trudności i wyzwań

Wczoraj był moim ostatnim dniem w pracy na etacie (o mojej decyzji pisałem jakieś 2 miesiące temu). Pomyślałem sobie, że napiszę o tym, co czułem i czuje obecnie, ale w końcu postanowiłem przytoczyć wpisy osób, które napisały do mnie po moim pożegnalnym i ostatnim mailu. To w jaki sposób zostały napisane te podziękowania i ile przy okazji otrzymałem telefonów z podziękowaniami, uzmysłowiło mi, że to co robię ma sens, że moje pozytywne nastawienie zaraża. I wiem, że droga, która wybrałem, jest słuszna. DZIĘKUJĘ!

„Damian, powodzenia w Twoich nowych przedsięwzięciach, mocno trzymam kciuki! Serdeczności”

„Życzę Panu powodzenia i zamiany jednej strefy komfortu na inną, jeszcze lepszą. Dziękuję za lata współpracy i Pana pogodne usposobienie. DO USŁYSZENIA 😊”

„Stary, dziękuję Ci i wzajemnie, a w „Naszym Przypadku” Twój ostatni dzień w pracy nic nie zmienia, serwus!”

„My również dziękujemy za te wspólne lata pracy, za wszystko czego wspólnie się uczyliśmy od siebie (a swoja osobą, postawą dałeś mi dużo do myślenia), za to że zawsze o nas pamiętałeś, zaglądałeś do naszego pokoju przywitać się, gdy byłeś w naszym oddziale. Pamiętaj, mimo, że nasze ścieżki zawodowe się rozchodzą i mimo tylu kilometrów, które nasz dzielą zawsze możesz liczyć na naszą pomoc, wsparcie zawsze możesz zadzwonić porozmawiać… może bez ładu składu ale szczerze 😊”

„Tylko pamiętaj, by zawsze być sobą i nie bać się mówić tego, co myślisz albo tego, by głośno marzyć”

„Również dzięki za współpracę… i nie tylko. Za wspólną robotę, Twoje rady, spotkania… i tak zwane, rozmowy przy muzyce o sporcie … Wiesz, że nie lubię dużo gadać. Więc po prostu dziękuję za wszystko. Mam nadzieje, że będziemy w kontakcie. Powodzenia Stary … trzymam kciuki 😊”

„Powodzenia Damian!!!!!!!!! Zasługujesz na same najlepsze rzeczy!”

„Dzięki Damian. ŻYCZĘ zdrowia, wielu sukcesów, oraz spełnienia zawodowego na nowej drodze. W kontakcie 😊”

„Damian. dowiedziałem się chyba w zeszłym tygodniu i wierz mi, że było to dla mnie niemałe zaskoczenie. Zastanawiałem się o co chodzi i trafiłem na Twojego bloga. Jestem pod dużym wrażeniem tej decyzji i zastanawiam się czy kiedyś będzie mnie stać na taką dojrzałość. W każdym razie trzymam kciuki, aby wszystko się udało, bo naprawdę wierzę, że uda Ci się dopiąć swego. Pozdrowienia i do zobaczenia.”

„Damian, również dziękuję 😊 i życzę Ci wiatru w żagle w rejsie do lepszego jutra 😊”

„Cześć, trochę żal, człowiek się przyzwyczaja,  ale rozumiejąc chęć rozwoju osobistego życzę powodzenia i samych sukcesów. Dziękuję za profesjonalną, owocną ale i sympatyczną  współpracę. Jeszcze raz powodzenia i być może: Do zobaczenia 😊”

„Damian, jeszcze raz powodzenia, trzymam kciuki, dzięki za wsparcie i pozytywną energię 😊😊😊”

„Cieszę się że było mi dane poznać osobę, która była niekiedy „odmieńcem”, ale nie uległa presji otoczenia. Dziękuję za wszystko, ściskam Cię gorąco i do zobaczenia może kiedyś na bieszczadzkim szlaku 😊”

„Życzę wielu sukcesów na nowym polu działania, trzymam kciuki aby nowe było lepsze.

Wszystkiego dobrego 😊”

„Nie pisałam już maila, bo nie wiedziałam czy odczytasz. Z całego serca życzę Ci spełnienia na nowej drodze. Mało jest tak pozytywnych osób na świecie jak Ty. Tak trzymaj 😗”

I to tylko część tego co otrzymałem…, a przyznam się, że dużym zaskoczeniem było tyle pozytywnych słów. Wniosek z tego jest następujący:

Pozytywne nastawienie zaraża i to jest cudowne!

 

 

Zrozumieć własne emocje

 

Zrozumieć własne emocje …

Czasem sami nie do końca rozumiemy jakie targają nami emocje. Czy płacz jest czymś niewłaściwym? Czy zawsze musimy czuć się szczęśliwi? Jak to jest z tymi emocjami?

Emocje są czymś naturalnym, ale jednocześnie potrafią wywołać sporą dezorientację w nas samych. Wśród nas krąży wiele szkodliwych poglądów na temat emocji. Wielu z nas twierdzi, że okazywanie emocji jest słabością, prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze, a publiczne okazywanie emocji jest krępujące dla innych ludzi. Z drugiej strony emocje to coś co czyni nas ludźmi, a okazywanie emocji jest swoistym zaworem bezpieczeństwa, który pozwala upuścić z nas nieco pary. Wg mnie żadna emocja nie jest zła pod warunkiem co z tymi emocjami zrobimy. Najważniejsze to nauczyć się z nimi żyć i potrafić sobie z nimi radzić.

Nie możemy pozwolić, by emocje decydowały o naszym życiu, ponieważ wielu z nas podejmuje decyzje właśnie na emocjach, a następnie w racjonalny sposób tłumaczą swoje decyzje i zachowania zrzucając jednocześnie winę za negatywne emocje na innych. Słyszę wtedy często, że gdyby nie to czy tamto, to zachowałbym czy zachowałabym się inaczej. Gdyby nie ten czy tamten to moja reakcja byłaby inna. Pamiętaj, że Ty i tylko Ty masz wpływ na swoje emocje.

By jednak wpłynąć na zmianę swoich emocji należy zmienić myślenie. Dlaczego? Bo wszystko zaczyna się od myślenia. Myślenie wpływa na nasze emocje, emocje wpływają na nasze działania, a nasze działanie wpływa na nasze rezultaty. Wynika z tego, że emocje są składową naszych rezultatów i tego co w życiu osiągnęliśmy lub mamy zamiar osiągnąć.

Cytując jednego z pionierów współczesnej psychologii, Williama Jamesa:

„Możesz zmienić swoje życie, zmieniając swoje nastawienie.”

Zasada jest prosta…, gdy myślisz inaczej, czujesz inaczej, zachowujesz się inaczej i w ostateczności osiągasz lepsze rezultaty. Nie pozwól więc sobie, by emocje owładnęły Twoją osobą, bo w ostateczności wpłynie to na całe Twoje życie.

Uświadom sobie swoje możliwości

Naszła mnie dziś pewna refleksja. Refleksja związana z tym co nas na drodze naszego życia spotyka i jak na to reagujemy. I nie piszę tu o sytuacjach mniej lub bardziej pozytywnych, bo nie ma to znaczenia. Bo pozytywne sytuacje nas tylko uskrzydlają dając nam wiatr w żagle. Pytania, które wg mnie warto sobie postawić, jest następujące: Jak reagujesz na sytuacje, które są dla Ciebie negatywne i krzywdzące? Czy jesteś wtedy zły na ludzi i otaczający Cię świat? Czy winisz wszystko i wszystkich, że spotkało Cię nieszczęście?

Jeśli tak robisz to chcę Ci powiedzieć, że nie jesteś wyjątkowy. Wyjątkowym byłoby, gdybyś nikogo i niczego nie obwiniał. I nie martw się tym, że tak się zachowujesz. Całkowicie Cię rozumiem. Sam kiedyś tak reagowałem obwiniając za swoje niepowodzenia cały świat. Jak mając lat 26 nie awansowałem na kierownika pomimo tego, iż byłem przekonany, że powinienem. Jak urodził się Dominik, a lekarze stwierdzili niedotlenienie, sepsę i mózgowe porażenie dziecięce. Jak o mały włos nie utraciłem swojej cudownej żony, bo tylko wymagałem nic nie dając w zamian. Jak odwróciłem się od Boga i wiary na wiele lat. Jak straciłem kilkadziesiąt tysięcy złotych otwierając firmę. I takich przykładów mógłbym tutaj podać bardzo dużo. Bo jak powiedział słynny filozof Seneka „Errare humanum est.” (łac.) czyli „Błądzić jest rzeczą ludzką.” I błędy w naszym życiu to coś naturalnego. Pytanie tylko czy wyciągamy z nich wnioski? Bo jeśli tak, to fantastycznie. Wtedy zdobywamy doświadczenie. Bo czymże to doświadczenie jest? Wg Oscara Wilde, irlandzkiego poety, doświadczenie to nazwa, którą każdy nadaje swoim błędom. Ja często też mówię, że doświadczenie to suma błędów, które w życiu popełniliśmy, a z których to wyciągnęliśmy wnioski.

Uświadom więc sobie swoją moc i swoje możliwości. Sam zacznij decydować o sobie i swoich reakcjach na sytuacje, które w życiu napotykasz. Zacznij skupiać się na pozytywach, bo przyciągasz do swojego życia to, o czym najczęściej myślisz. Jak w życiu spotka Cię coś przykrego to zadaj sobie pytanie dlaczego to mnie spotkało? Czego ta sytuacja może mnie nauczyć? Te pytania wcale nie są proste, łatwe i przyjemne. Bo żeby je sobie zadać należy swoje ego schować bardzo głęboko do kieszeni. Sztuką jest reagować pozytywnie na negatywne sytuacje, bo w życiu wszystko się dzieje po coś. W każdej negatywnej sytuacji można znaleźć coś pozytywnego. Cytując Szekspira „…nic nie jest złem ani dobrem samo przez się, tylko myśl nasza czyni to i owo takim”.

Oznacza to ni mniej ni więcej, że poprzez nasze postrzeganie wydarzeń stajemy się współwinni tworzenia, a także niszczenia, każdej przeszkody, która staje na naszej drodze życia. Bez naszej oceny żadna sytuacja nie jest ani dobra ani zła. O wszystkim decyduje nasze postrzeganie. To Ty i ja decydujemy o tym, jak zinterpretujemy daną sytuację. Zachęcam więc do tego, by w każdej sytuacji w naszym życiu znaleźć coś pozytywnego, nawet jeśli na początku wydaje się to abstrakcyjne.