Nasze ograniczenia

Czy wiesz co Cię ogranicza?

Ostatnio mój bardzo dobry kolega zadał mi pytanie skąd czerpię inspirację na bloga. Odpowiedziałem, że zewsząd, bo jak zaczynasz prowadzić bloga to w każdej rozmowie możesz znaleźć temat. Czytasz – znajdujesz temat, oglądasz film – znajdujesz temat, gdziekolwiek jesteś – znajdujesz temat.
A dzisiejszy wziął się z książki, którą obecnie czytam.

Pragnę zainspirować Cię, byś pozbył się ograniczeń, które Cię powstrzymują i blokują Twój potencjał. Ale żeby to zrobić to trzeba zapoczątkować cały proces nauki. Bo od nauki wszystko się zaczyna. Jeśli jesteś jak większość ludzi to z pewnością chcesz od życia więcej niż masz obecnie. Może nie do końca zadowolony jesteś ze swoich postępów. Czy realizujesz w życiu wszystko to co sobie założyłeś? A jeśli nie, to dlaczego? Musisz wiedzieć co Cię ogranicza, bo jeśli tego nie wiesz, to jak miałbyś pozbyć się przeszkody? Każdy z nas ma ograniczenia, które sami sobie nałożyliśmy. Ale ludzie mogą się rozwijać, mogą zmieniać własny potencjał i poprawić swoje zdolności. Charles Schulz, twórca komiksów, napisał: „Życie przypomina rower z dziesięciostopniową przerzutką. Większość z nas ma biegi, których nigdy nie używa”. Tłumacząc to na nasz język, większość z nas ma potencjał, z którego nie korzysta. Posiadamy możliwości, których nie jesteśmy świadomi. Ale każdy z nas może to zmienić. Pytanie tylko jak bardzo tego pragniemy. Czy przy pierwszej porażce się poddamy czy wyciągniemy z niej wnioski i będziemy szli naprzód?

To, co powstrzymuje ludzi od zwiększania swojego potencjału, to często brak chęci i wymówki. Bo w wymówkach, my ludzie, jesteśmy najlepsi. Więc nie pozwól sobie na ograniczenia i wyzwól w sobie możliwości, o których nawet jeszcze nie wiesz, że je masz. Czy wiesz jak tresuje się słonie? Ludzie potrafili nakłonić słonia do pozostawania w jednym miejscu, posługując się jedynie niewielkim sznurkiem. To niesamowite tym bardziej, że dorosły słoń azjatycki ma jakieś 3 metry wysokości i waży ponad 4 tony. Gdzie więc tkwi tajemnica? Gdy słoń jest bardzo mały i młody, i waży zaledwie kilkaset kilogramów, ludzie przywiązują mu do nogi łańcuch, którego nie może zerwać. Słoń próbując go zerwać uczy się, że nie jest to niemożliwe i nie może odejść z miejsca. W ten sposób słoń zaczyna wierzyć w swoje ograniczenia i nawet sznurek jest silniejszy od niego. Dlatego ludzie przypominają trochę słonie, bo zaczynamy wierzyć w ograniczenia, które nabyliśmy w dzieciństwie myśląc, że są one stałe. Większa świadomość zmienia wszystko. Pozwala nam pozbyć się ograniczeń, które nas blokują. A potencjał ludzki jest nieograniczony. Nikt do tej pory nie zbadał, gdzie tkwią granice ludzkich możliwości. Najlepiej można to zaobserwować podczas bicia kolejnych rekordów. Każdy rekord jest rekordem do momentu, aż ktoś inny go nie pobije. Ty też możesz rozwinąć swój potencjał. Ja też miałem i mam dalej ograniczenia, nad którymi intensywnie pracuję. Jeszcze kilka lat temu nawet nie myślałem, że będę prowadził bloga o pozytywnym nastawieniu, tym bardziej, że z języka polskiego na maturze miałem 3 😉 A dziś to robię i coraz częściej słyszę, że mam talent i żebym tego nie spieprzył 🙂 Podobnie było ze startami w biegach górskich z przeszkodami. Kiedyś nienawidziłem biegania do momentu, aż je polubiłem. I zacząłem biegać. Tak mnie ten sport pochłonął, że postanowiłem w wieku 38 lat wystartować w Mistrzostwach Europy w biegach górskich z przeszkodami, które odbyły się w Tatrach po stronie słowackiej na tatrzańskiej Łomnicy, choć część moich znajomych pukało się w głowę pytając mnie jednocześnie po co mi to? I ukończyłem ten bieg, którego trasa miała 30 km. Zajęło mi to 5h 30min i byłem słabszy od najlepszego zawodnika o prawie 3h, ale co z tego. Swoje ograniczenia pokonałem. I wiecie co się później dzieje? Zaczynasz wierzyć, że możesz więcej osiągnąć. Następuje efekt domina, albo jak kto woli, efekt kuli śnieżnej. Zaczyna Ci wychodzić coraz więcej rzeczy, bo pozbywasz się właśnie tych ograniczeń. Zaczynasz sobie stawiać coraz bardziej ambitne cele, które powodują, że stajesz się lepszą wersją samego siebie. Kolejnym przykładem jest mój syn, Dominik, który jako dziecko niepełnosprawne z mózgowym porażeniem dziecięcym zaczął chodzić o kulach i z sukcesami startuje z zawodach armwrestlingu, choć po jego urodzeniu lekarz powiedział, że może być dzieckiem, które będzie leżało i wymagało ciągłej opieki. A dziś, mając 15 lat, jest najmłodszym w historii medalistą Mistrzostw Polski i z powodzeniem rywalizuje z dziećmi zdrowymi w swojej kategorii wiekowej. To pewnie temat na osobny artykuł, dlatego teraz nie będę się nad tym rozpisywał. I takich przykładów mógłbym tutaj mnożyć więcej. Chcę Ci przez to pokazać, drogi Czytelniku, że Ty też możesz pozbyć się ograniczeń. Skoro ja i Dominik mogliśmy, to może to każdy. Najważniejsze to uwierzyć. Choć musisz mieć też świadomość, że nie pozbędziesz się każdego ograniczenia i dlatego niezbędna jest wspomniana już wcześniej samoświadomość.

Mark Twain kiedyś powiedział:

„Jeśli myślisz, że możesz i jeśli myślisz, że nie możesz, to w obu przypadkach masz rację”.

I z tą myślą Was zostawiam 🙂

Nie lubię poniedziałków

 

Wiele osób nie lubi poniedziałków i na samą myśl, że kończy się weekend, dostają spazmów. A czy Tobie to się zdarzyło? Naprawdę? Zdarzyło Ci się rano wstać i pomyśleć: „O rany … znów poniedziałek, trzeba wstać do roboty, a tu taka beznadziejna pogoda. Nic mi się nie chce i z chęcią został (-a) bym w domu cały dzień… A nie daj Boże pada śnieg i pierwsze co trzeba zrobić to odśnieżanie”. Znasz skądś tę sytuację? Poważnie? Niestety bardzo wiele osób tak właśnie podchodzi do początku tygodnia i już wtedy zaczyna odliczać kiedy będzie słynny „piątek, piąteczek, piątunio”. Czy tak faktycznie chcesz żyć czekając na weekend już na początku tygodnia? Czy tak właśnie ma wyglądać Twoje życie? Czy naprawdę? No dobrze. Rozpatrzmy więc taki przypadek, że już Cię nie ma na tym świecie i na poniedziałek patrzysz z za światów, z nieba lub z czego tam wolisz. Fakt jest taki, że umarłeś. Tak, właśnie to się stało. Nie żartuję. Wiem, że teraz część z Was powie, ze to farsa, głupoty, niemożliwe, itd. Ale ja do tych osób nie piszę. Piszę do tych, co zechcą postawić się w tej sytuacji i wyobrazić sobie ten przypadek. Tak wiem, że jest dramatyczny, ale tylko takie sytuacje powodują, że wychodzimy ze swojej strefy komfortu i zaczynamy zastanawiać się nad swoim życiem. Kontynuując więc patrzysz na życie, które budzi się w poniedziałek rano bez Ciebie.  Spoglądasz na ludzi, których kochasz, a Ciebie przy niech nie ma. Twoja żona lub Twój mąż wstają rano, krzątają się po domu, robią kawę i budzą dzieci, które muszą iść rano do szkoły.  Patrzysz na wschód słońca, czujesz ciepło rozchodzące się po skórze, ale to wszystko dzieje się bez Ciebie, a przecież chwilę wcześniej czułeś to wszystko. Patrzysz i zdajesz sobie sprawę z tego, że już nigdy nie będzie Ci dane przeżyć tego dnia. Tak, tego nielubianego wcześniej poniedziałku. Nie poczujesz już zapachu kawy z rana, dotyku bliskiej Ci osoby. Nie zobaczysz uśmiechu swoich dzieci, których tak bardzo kochasz. Nie dasz im całusa na do widzenia wychodząc do pracy. Nie doświadczysz nawet żadnego dźwięku, których tak dużo jest z rana. Czy wtedy byłbyś gotów oddać wszystko choć za jedną sekundę z tego poniedziałku? Tak, z tego poniedziałku, którego tak bardzo nie lubisz. Czy całą swoją duszą pragnąłbyś choć na moment wrócić do tego nielubianego wcześniej poranka? Czy chciałbyś otrzymać jeszcze jedną szansę, by znów cieszyć się, śmiać, płakać i przeżywać wszystkie te emocje ze swoimi bliskimi? Czy poczułbyś wreszcie jak bardzo kochasz swoje życie? Co teraz czujesz? Zastanów się nad tym, może nie w tej chwili, ale na przykład wieczorem kładąc się do łóżka. I obiecaj mi jedno. Obiecaj mi, że już zawsze będziesz pamiętał o tym jak cudowne i wspaniałe jest życie bez względu na to jaki mamy dzień czy jaka jest pogoda. Jak fantastycznie jest  być człowiekiem z tymi wszystkim wadami, kłopotami, radościami i przyjemnościami życia. Czy w końcu zaczniesz doceniać to co masz czy dalej będziesz narzekał na coś, na co tak naprawdę nie masz wpływu? Wpływ masz tylko na swoje nastawienie, które w dalszej części będzie skutkowało na całe Twoje życie. Pamiętaj, że szczęście to stan emocjonalny, na który masz wpływ w 100%.

Bądź przykładem dla innych

Dziś mój kolega zapytał mnie czy jeszcze trenuję? Dla tych, co nie wiedzą, od kilku miesięcy trenuję armwrestling, czyli siłowanie na rękę. Odpowiedziałem bez zastanowienia – oczywiście, przecież robię to dla Dominika. I tak zostawiłem temat, ale wieczorem zacząłem o tym, co powiedziałem, rozmyślać. Dlaczego, pomimo moich 41 lat, chce mi się jeszcze intensywnie trenować, pomimo bólu i różnego rodzaju kontuzji? Dlaczego chce mi się pokonywać bariery w postaci schodów, gdy Dominik siedzi na wózku dla niepełnosprawnych, a my jedziemy na trening?  Dlaczego tego czasu nie spędzam w domu? Przecież często wyjeżdżam i wielu by powiedziało, że chce odpocząć. Powodów jest kilka. Po pierwsze spędzam ten czas z synem i trenujemy razem, a między nami tworzy się coraz większa więź … taka prawdziwa między ojcem a synem. To coś, czego nigdy nie doświadczyłem. Razem się pocimy, sapiemy, męczymy i gratulujemy. Razem też się motywujemy. Jak bolą mnie ręce, a dzieje się to często, to Domino pyta: tata, pomasować Cię? 🙂 Z przyjemnością synku – odpowiadam. Po drugie chcę być dla moich dzieci przykładem. Obiecałem Dominikowi, że razem z nim będę startował w zawodach. Przed nami Mistrzostwa Polski. Dla mnie to debiut, a dla Dominika to już nie pierwszyzna, bo jest on aktualnym brązowym medalistą tych mistrzostw. Jakim byłbym tatą, gdybym teraz, pomimo bólu, odpuścił? Jaki dałbym przykład Dominikowi? Poza tym paradoksalnie prawdziwą inspiracją dla mnie jest właśnie Dominik, który będąc po operacji kolan i stóp jechał na trening i pomimo bólu trenował przy stole na siedząco, bo nie mógł stać. Kto z nas zrobiłby to samo?

Kiedyś usłyszałem piękne powiedzenie, które pamiętam do dziś:

 

 

I z tą myślą dziś Was zostawiam.

Damian Zaorski – autor bloga „Nastawienie jest wszystkim”

PS.

Zapraszam Was do subskrypcji mojego bloga na stronie www.nastawieniejestwszystkim.pl

Nie oceniaj i szanuj drugą osobę

Na udany początek tygodnia 🙂

Dziś moje własne przemyślenia na podstawie swoich doświadczeń, ale też na podstawie obserwacji ludzi, z którymi miałem okazję w życiu rozmawiać i których miałem okazję poznać. Bo w życiu nieocenianie i okazywanie szacunku drugiej sobie jest dużym wyzwaniem. Wiem coś o tym, bo cały czas nad tym pracuję. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, w której mój rozmówca w bardzo negatywny sposób mówił o innych obrażając drugą stronę. Byłem też świadkiem wielu takich rozmów. Często słyszę, że ten czy tamten jest głupi, że jest imbecylem, gamoniem i co tam sobie tylko wymyślicie. Nie będę tu przytaczał przykładów kto i co dokładnie powiedział, bo nie o to tu chodzi. Fakt jest taki, że dzieje się tak w bardzo wielu środowiskach. I tę niechlubną praktykę stosuje niestety wielu ludzi.

Dlaczego więc tak robimy? Zastanawiam się nad tym. Może to nasze słabości, nad którymi powinniśmy pracować, może to nasze niskie poczucie własnej wartości i chęć pokazania, że jest inaczej, a może to nawyki wyniesione z domu lub ze środowiska, w którym najczęściej przebywamy. Każdy ma pewnie własny powód. Tylko czy tak powinno być? Pamiętajmy, że wszystko co dajemy światu, wraca do nas. Czy chcemy, aby inni myśleli i mówili o nas w sposób negatywny i nas obrażali? Uważam, że jest to bardzo krzywdzące dla drugiej strony.

To, że ktoś myśli, zachowuje się lub robi rzeczy, z którymi się nie zgadzamy, nie upoważnia nas do oceny tej osoby, bo nikt nam nie dał takiego prawa.

Zakończę te przemyślenia krótką historią Prezydenta Lincolna:

Pewnego razu Prezydent Lincoln szedł na spotkanie ze swoimi współpracownikami. Przechodził akurat w pobliżu budynku, przy który stała dama lekkich obyczajów. Prezydent, mijając ją, ukłonił się i przedstawił.

Jeden ze współpracowników Lincolna zapytał:

– Panie Prezydencie – dlaczego Pan ukłonił się tej kobiecie? Czyż nie wiem Pan kim ona jest?

Na to Lincoln odpowiedział:

– Nie ma znaczenia kim jest ta kobieta. Ważne jest to kim ja jestem.

Pamiętajmy:

„Traktujmy innych tak, jakbyśmy chcieli, aby inni traktowali Nas”.

 I z tą myślą Państwa zostawiam…

Dlaczego powstał ten blog?

Blog ten jest jednym z wielu dostępnych w sieci. Ale wierzę, że treści, które będą się w nim ukazywały, będą czyniły go wyjątkowym. Na blogu tym będę w zapisywał swoje przemyślenia, przeżycia, a co najważniejsze historię pewnego chłopca, który swoją postawą staje się coraz większą inspiracją dla wielu ludzi nie tylko w Polsce, ale i na świecie… Zapraszam do mojego świata.